Hans Söllner - "solo"
Stadthalle Künzelsau, Niemcy
42.55 €
"Człowiek należy do 'Wielkiej Bawarskiej Księgi Piosenek', do panteonu bawarskich twórców" - mówi Bayerischer Rundfunk - i tym razem ma absolutną rację.
Od ponad 30 lat w drodze, człowiek z Bad Reichenhall, gdzieś między Bobem Dylanem, Johnny'ego Cashem a bawarskim kłusownikiem - Söllner żyje swoją muzyką. Śpiewa w tradycji amerykańskiego songwriterstwa z bezpośredniością, wielkim muzycznym instynktem i tak, jakby wolnościowi poszukiwacze wrócili do Alp.
Wzrok Söllnera na świat jest bezstronny, jego wizja świata, w którym chce żyć, jest sprawiedliwa, a jego gniew na tych, którzy chcą zniszczyć ten świat i jego mieszkańców, przychodzi z pierwotną mocą. "Zapomnieliśmy, że jesteśmy jedynym gatunkiem, który może zdecydować się na zmianę. Możemy położyć kres cierpieniu, zanim cierpienie położy kres nam. Staram się wierzyć w dobro, choć nie zawsze mi się to udaje i wciąż pokazuję w moich piosenkach naszą fałszywość" - mówi Söllner.
Dlatego właśnie, a może wbrew temu, nadzieja jest zawsze największą siłą w jego piosenkach, czułość i miłość zawsze silniejsze niż gniew czy rozpacz. Ale biada tym, którzy nadużywają pojęcia wolności lub chcą ograniczyć własną wolność Söllnera - jego bezpośredniość i szorstość mogą być bezlitosne, a jego precyzja w wyszukiwaniu fałszywych nut jest legendarny.
Trzymajcie się mocno, subtelni duchem i unikający konfliktów - tutaj chodzi o rzeczy poważne. W jego języku, który nie chce tylko trochę grać w bawarski, Söllner żyje w tym, co i jak mówi, z całą mocą i niesamowitym naciskiem. Hans Söllner wyje i szepce - krzyczy i złości się - mówi i opowiada - śmieje się i uśmiecha - robi cię smutnym lub wesołym - pędzi cię naprzód i trzyma cię mocno. Natrętnie - dokładnie - bezlitośnie i zawsze w rytmie życia.











