Ich könnt schon wieder...! - Michael Ranz i Edgar May
Kabarett Obelisk Potsdam, Niemcy
Ich könnt schon wieder...!
No właśnie - co? Jeść, pieprzyć się, rzygać, wariować, eksplodować, wyjeżdżać, spać, chlać?
I tak bez różnicy, bo jedyne, co się liczy, to że "humor jest guzikiem, który nie pozwala, żeby nam kołnierzyk pękł."* Skąd to wiemy? Cóż, wywodzimy się z pokolenia, w którym chodzi o to, żeby umrzeć młodo - jak najpóźniej.
Prozynajmniej pod tym względem Saalfeld, May i Ranz zrobili wszystko jak należy.
Jeden znajduje odpowiednie słowa, drugi właściwe nuty, a trzeci wciąż szuka siebie. Trzej biali mężczyźni są tak starzy, że palenia, picia i całowania uczyli się jeszcze na placu zabaw. Seriale na Netflixie włączają z przyzwyczajenia o 20:15, telefon przykładają do ucha jak za dawnych lat i nadal opowiadają kawały o głupich politykach - a czemu nie? Ci przecież do żadnej mniejszości nie należą.
Żyjemy w czasach, gdy uchodzisz za prawicowego radykała, jeśli potrafisz powiedzieć pięć zdań po niemiecku bez błędu, i gdy muchy tłumaczą pszczołom, jak robi się miód.
A co tam! Ironia i sarkazm to najpiękniejsza pokusa, odkąd na świecie pojawiły się kompletne idioty.
Daj się ponieść tej pokusie przez dwie godziny!
"Bo dzisiejsze czasy to jutrzejsze dobre stare czasy."*
Na pewno chcesz przy tym być, prawda?
* Karl Valentin











